Pokazywanie postów oznaczonych etykietą o Zosi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą o Zosi. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 grudnia 2011

Pierwsze urodziny... po raz pierwszy!

Kto powiedział, że pierwsze urodziny ma się tylko raz w życiu?
My postanowiliśmy obchodzić urodziny Zosi, przynajmniej kilka razy. Choć te prawdziwe dopiero za kilka dni już zjedliśmy na jej cześć co najmniej 2 torty i nie zamierzamy na tym poprzestać. Jak na prawdziwe
urodziny przystało Zosia dostała całą masę prezentów, które już zajęły pokaźną cześć naszej przestrzeni życiowej. Kolejna urodzinowa odsłona już w sobotę:)



Co też oni ukryli w tym pudełku????


Ooooo, ma koła to coś dla mnie. Szybka kontrola jakości i już można montować


Sprawnie Panowie, chcę go mieć na dziś!


Jeszcze tylko drobne poprawki i można jechać!

wtorek, 8 listopada 2011

"Do biedronki przyszedł żuk.."


W roli żuka Zosia,w roli biedronki...biedronka. Na prośbę wiernych czytelników zamieszczam kilka informacji dotyczących naszego dziecka. Wpisów rzeczywiście ostatnio coraz mniej, ale usprawiedliwiam się brakiem czasu i nadmiarem codziennych rutynowych obowiązków.
Zosia rośnie jak na drożdżach, codziennie uczy się nowych rzeczy. Sama wstaje, coraz lepiej utrzymuje równowagę. Powiększyła również zasób swojego słownictwa o wszechobecne "DAJ!" oraz "oko"", które bezbłędnie wskazuje na wszystkich rysunkach. To "daj" spędza nam ostatnio sen z powiek bo wszystko teraz trzeba dać. Krople do nosa-DAJ!, klucze- DAJ!, kable-Daj, wszystko -DAJ!!! a potem biedny rodzicu szukaj wiatru w polu tego co dane i na miejsce nie odłożone.
Nie można pominąć również dwóch nowych zębów (dolne dwójki), których obecność odkryliśmy zupełnie przypadkiem, po czterech dniach, kręcąc się na karuzeli:)
Zosia coraz chętniej chodzi do "Klubu malucha". Widok "klubowych" cioci nie tylko nie powoduje już napadów płaczu ale wręcz euforie i zadowolenie. Ciocia= dobra zabawa i o to przecież chodziło!!! Cieknący nos przestał być również powodem do zmartwień. "Gile" zamieszkały w naszej rodzinie na dobre i po prostu przestaliśmy się nimi przejmować.
Tyle na dziś, reszta na bieżąco.

wtorek, 4 października 2011

Załapała

Nie wiem czy to przypadek czy może szczęście, ale Zosia bardzo polubiła swój nowy nocnik. Siedzi na nim często i chętnie, nadrabiając w międzyczasie zaległości wydawnicze. Efekty są zadowalające, pieluszki starczą na dłużej. Same zalety ma nasz nowy przyjaciel. Polecam wczesną naukę korzystania z nocnika, Nawet jeśli maluch nie wie o co chodzi (bo Zosia nie wie) to zachwycone miny rodziców na widok zawartości nocnika, mobilizują go do siedzenia na nim:).

wtorek, 27 września 2011

"Nowy"...

"Nowy" jest w naszym domu od dziś! Jest żółty, stabilny, ozdobiony kaczuszką i należy do Zosi. Po napełnieniu nie gra, nie pchnie ani nie zmienia koloru. Jest zwyczajny i już. Zosia na razie tylko go ogląda, trochę niepewna jego roli w jej życiu. Mamy nadzieję, że już niedługo stanie się stałym elementem każdego dnia:)

niedziela, 11 września 2011

O rany... ja stoję!!!

Nie wiem czy to zasługa "klubu malucha" czy może normalna kolej rzeczy, związana z rozwojem niemowlęcia, ale Zosia przez ostatni tydzień zrobiła naprawdę duże postępy. Po dwóch dniach "klubowania" nauczyła się samodzielnie siadać. Mniemam, że ta umiejętność okazała się po prostu niezbędna aby przetrwać na dywanie, wśród starszych dzieci. Siedzisz więc lepiej Cię widać.
Kolejna rzecz to wspinanie się po kanapie i próby samodzielnego utrzymania równowagi. Nogi co prawda jeszcze chwiejne a sama postawa przypomina kręcenie hola hop, ale chęci ogromne więc tylko patrzeć jak pozycja wyprostowana stanie się Zosi znakiem rozpoznawczym.
Trzecia rzecz to te nieszczęsne zęby, które się mnożą jak grzyby po deszczu.
Skutkuje to niestety płaczem i nieprzespanymi nocami. Ale niech to, niech rosną na zdrowie!
O kolejnych postępach będę informować na bieżąco.

czwartek, 11 sierpnia 2011

Mały uciekinier

Jeszcze tak niedawno leżała nieruchoma machając jedynie rączkami. Później była burzliwa faza obrotów, zwrotów i przewrotów a teraz dziecko, na chwilę spuszczone z oka, momentalnie znika...To jeszcze nie raczkowanie bo nadal brzuchem szoruje o ziemi,e ale idzie jej naprawdę całkiem nieźle a przede wszystkim bardzo szybko. Gdybyście przypadkiem spotkali gdzieś moją Zosie powiedzcie jej proszę, że ma natychmiast wracać:)


zgubiona...

namierzona...

znaleziona!!!

sobota, 30 kwietnia 2011

Zmiany, zmiany, zmiany

Czas szybko płynie. Nasza Zosia ma już prawie 20 tygodni!!! Ciągle się zmienia, codziennie uczy nowych rzeczy i chciało by się powiedzieć rośnie w oczach ale...wcale tak szybko nie rośnie. Po naradzie z pediatrą postanowiliśmy zacząć stopniowo urozmaicać zosiną dietę. Na pierwszy ogień poszedł słoiczek z deserem jabłkowym. Pani doktor surowo zganiła nas za karmienie dziecka jabłuszkiem z "biedronki" i kazała karmić słoiczkowym, że niby zdrowsze, przebadane i na pewno nie pryskane (he, he, na pewno). Próbujemy również przekonać ją do kleiku ryżowego, ale na razie bez sukcesów. Najgorzej jednak idzie z butelką, bo Zosia konsekwentnie odmawia picia z butelki bez względu na zawartość. Może ktoś z was ma pomysł jak przekonać dziecko do picia z butli, bo niedługo wracam do pracy i piersi zabieram ze sobą:)



Kolejna zmiana to to, że Zośka jeździ już w "dorosłym" wózku. Z głębokiego już dawno wyrosła (a swoją drogą to dziwne, że do szczególnie dużych nie należy) i namiętnie szorowała nogami po krawędzi, pokrzykując przy tym donośnie. Nowy wózek na razie nie budzi w dziecku sympatii ale przyzwyczai się...innego wyjścia nie ma.

wtorek, 19 kwietnia 2011

sobota, 16 kwietnia 2011

Biegnij Tatusiu, Biegnij!!!!


Tak zapewne krzyczałaby jutro Zosia, gdyby krzyczeć umiała i gdyby była razem z Tatą na krakowskim maratonie. Bo Tata Zosi jutro będzie biegł, biegł i biegł, całe 42,195km!!!!
W zaistniałych okolicznościach pozostaje nam jedynie mocno trzymać kciuki i życzyć ukończenia maratonu w dobrym czasie.

sobota, 26 marca 2011

Zosia dla Adama

Mówią, że sportowego ducha należy zaszczepić dziecku już od najmłodszych lat. Dzisiejszy dzień jako, że wyjątkowy dla polskiego sportu, postanowiliśmy wykorzystać do uświadomienia naszemu dziecku, że Małysz wielkim sportowcem był!
Zosia, choć zaliczyła tylko jeden (i to niepełny) sezon skoków narciarskich, postanowiła w szczególny sposób podziękować Panu Adamowi za jego wielkie sportowe osiągnięcia.

Panie Adamie, rośnie godny następca!!!

wtorek, 15 marca 2011

Byle do 19-stej...

19:00 to w naszym domu czas magiczny. Bez względu na to jaki był dzień, czy Zosia płakała czy była grzeczna jak anioł (jeszcze się nie zdarzyło), od 19 wszystko idzie zgodnie z wcześniej ustalonym planem. To czas relaksu, kąpieli, karmienia i spania. Zosia na widok przewijaka zastyga w błogim bezruchu i pozwala się przebierać, wycierać, masować. Potem już tylko kąpiel w ulubionym wiaderku (wiem co powiecie, że wanienka lepsza, że bezpieczniejsza i takie tak. A ja wam mówię WIADRO jest the best!). Zresztą sami zobaczcie.) i można kłaść dziecko spać. A jak dobrze pójdzie to pośpi do 2 lub 3 w nocy.

niedziela, 13 marca 2011

"Mała Biała" project


W sobotę poprosiłam męża aby zmienił Zosi pieluchę a sama udałam się na zasłużoną drzemkę...
Efekty oceńcie sami...


1.Zosia Mumia lub Zosia Kokon
2.Zosia Samuraj na koniu

1.Zosia Osadniczka
2.Zosia Babuszka
3.Zosia Zakonnica
4.Zosia Szef Kuchni

1.Zosia Faraon
2.Zosia Afganka
3.Zosia Rosyjski Tancerz Ludowy
4.Zosia Dziewczyna Lotnika

1.Zosia Krasnal
2.Zosia Hinduska
3.Zosia Batman
4.Zosia Beduin

Jeśli macie lepsze skojarzenia do powyższych zdjęć to proszę o komentarze. Dla najlepszych skojarzeń w nagrodę rekwizyty:)
A jak myślicie, który strój będzie najlepszy na przyszłoroczny karnawał???

piątek, 11 marca 2011

Lekarzu, lecz sie SAM!!! (najlepiej na głowę)


Nadszedł czas kolejnego szczepienia. Trochę się tego obawiłam bo po ostatnim szczepieniu Zosia dała nam nieźle popalić. Przychodnia jak przychodnia gorzej z lekarzami. Średnia wieku pediatrów ok. 60 lat a ta Pani starsza, która nas przyjmowała...no cóż nawet jeśli kiedyś była pediatrą z powołania to już dawno temu jej przeszło. Podczas wizyty: nie spojrzała na nas, nie spojrzała na dziecko, starała się go nie dotykać,o nic nas nie zapytała i bardzo niechętnie odpowiedziała na nasze pytania. Jeszcze przed zakończeniem wizyty zagapiła się w komputer i tak już pozostała do końca, dając nam jednoznaczny przekaz, że wizyta się zakończyła i czas opuścić gabinet. Dobrze, że szczepieniem zajmuje się pielęgniarska bo bez patrzenia na małego pacjenta ciężko by było wbić dziecku igłę.
Pani starsza pediatra- Masakra, nikomu nie życzę wizyty u takiego lekarza.
Na szczęście Zosia tym razem postanowiła być dzielna i jedynym odczuwalnym skutkiem wczorajszego kłucia jest wzmożona senność, którą my skwapliwie wykorzystujemy na nicnierobienie:)

czwartek, 10 marca 2011

poniedziałek, 7 marca 2011

12 tygodni

Tyle właśnie dziś kończy nasza córeczka. Dużo i nie dużo, podobno to najważniejszy czas w życiu człowieka. Dziecko powinno poznać 12 nowych osób, odwiedzić 12 nowych miejsc, to samo z nowymi zapachami. Osoby mamy zaliczone, gorzej z miejscami więc czekamy na zaproszenia:). O dziwo nasze dziecko w gościnie zachowuje się jak "anioł"- nie płacze, nie krzyczy
i nawet przyśnie sobie a zatem polecamy się jako goście, najlepiej w godzinach przedpołudniowych.

niedziela, 6 marca 2011

Kilka słów o Zosi Ś.


Blog ma być o Zosi więc dobrze byłby napisać choć kilka słów o niej samej. Cóż...urodziła się 13.12.2010r., w poniedziałek na szczęście, ale i tak do końca życia skazana będzie w dniu swoich urodzin oglądać w TV pewnego "Generała". Wzrost średni, waga przeciętna, oczęta niebieskie, uzębienia brak (na razie). Podobno podobna do Taty choć może tez trochę do Mamy a tak najbardziej to do samej siebie z czasów niemowlęctwa.Głos donośny, charakter....zmienny, usposobienie pogodne.
Potrafi:
spać, jeść, płakać, dźwigać do góry główkę, uśmiechać się i ssać swój kciuk (to umiejętność nowa, ciągle doskonalona), chwycić swoją ulubioną zabawkę
Jeszcze nie potrafi
:obrócić się na plecy (choć próbuje) i usiedzieć dłużej niż 5 min. w leżaczku bujaczku (a podobno wszystkie dzieci go uwielbiają)
Lubi: kąpiel w wiaderku, masaż plecków, leżenie na brzuchu, słuchanie bajek, jazdę w wózku po naszej wyboistej drodze
Nie lubi: mocnego światła, mokrej pieluchy, jak nie może znaleźć kciuka, choć już go gdzieś widziała, i jeszcze kiedy dorośli w porę nie zauważą, że chce spać
Jest jeszcze całe mnóstwo rzeczy, których o Zosi nie wiemy ale ciągle ją poznajemy i to jest w tym wszystkim najlepsze!!!
Ps. na zdjęciu Zosia, która znalazła swój kciuk:)