środa, 21 marca 2012

Wiosenne porządki

Powiew ciepłego wiatru i pierwsze, prawdziwe słoneczne promienie, wygoniły nas na balkon.
A tam... o zgrozo, zimowa sodoma i gomora. Zosia postanowiła wziąć się szybko do pracy i pokazać "Pani zimie", że jej czas definitywnie dobiegł końca. Wyposażona w sprzęt ochrony osobistej (patrz kalosze i okulary) oraz sprzęt sprzątający, nie pozostawiła po zimie nawet ślady. Wiosno a teraz twoja kolej, niecierpliwie czekamy!!!





A po ciężkiej pracy należy się chwila relaksu, najlepiej z czymś do jedzenia w zasięgu ręki:)

niedziela, 11 marca 2012

Stacja edukacja...

„W co się bawić, w co się bawić..”  Żłobkowe wakacje dają nam już nieźle we znaki. Od prawie 2 miesięcy Zosia siedzi w domu i nie tylko zna na pamięć wszystkie swoje książeczki, ale również nie zwraca już zupełnie uwagi na stosy otaczających ją zabawek. W poszukiwaniu nowych bodźców i wrażeń, udaliśmy się na dziecięce targi edukacyjne. Byliśmy ciekawi jakie zajęcia dodatkowe, organizowane są dla takich maluszków jak nasza Zośka. Dopiero wizyta w takim miejscu uświadomiła mi , że wczesna lub bardzo wczesna edukacja, to po prostu dobry biznes, na którym niektórzy naprawdę potrafią dobrze zarobić zwłaszcza, że wszystko co wiąże się z małymi dziećmi od razu kosztuje 20-30% więcej.
Z zatem czego można uczyć 14 m-czne dziecko?:
  •  języka angielskiego
  • gry na instrumentach
  • rytmiki
  • pływania
  • gry w piłkę nożną, czyli socatots (lol!!!)
To właśnie to ostatnia propozycja najbardziej nas zainteresowała i skusiliśmy się na zajęcia pokazowe.Podczas treningów wymagane jest AKTYWNE uczestnictwo jednego z rodziców więc można powiedzieć, że korzyść jest obopólna  Zajęcia przeznaczone dla dzieci 6m-cy do 6 lat, oczywiście z podziałem na grupy wiekowe. Na Zosiowym etapie polegają głównie na poznawaniu anatomii stopy, utrzymywaniu równowagi, kopaniu miękkiej piłki i obieganiu kręgli, ale kto wie czy w przyszłości właśnie to nie będzie zaczątkiem sportowej kariery naszego dziecka… Kto wie, kto wie. Zresztą sami zobaczcie, widać, że dziewczyna ma talent!!!
Zajęcia jak zajęcia, najważniejsze, że dziecię zmęczone bieganiem, usnęło snem niedźwiedzim na równe 2 godziny!!!


 Czy ten slalom miał być Z kręglem czy wokół kręgla???


 Trenujcie, trenujcie chłopaki, w przyszłym roku zagramy razem...
Zasłużony odpoczynek

niedziela, 26 lutego 2012

Książkę mi kup!!!


Dziecięce książki zagościły w naszym domu wraz z pojawieniem się Zosi. Czytaliśmy jej od kiedy skończyła 1 tydzień. Książki o jedyna rzecz, na którą bez oporów wydajemy pieniądze bez obawy, że jak większość chińskich, plastikowych zabawek, zostaną odstawione w kąt po 5 minutach użytkowania. Zosia książki uwielbia!!!. To jedyna rzecz, która potrafi zatrzymać ją na dłuższą chwilę w dziecięcym biegu.
Wspólne czytanie stało się naszym rytuałem tak jak codzienna kąpiel czy przygotowania do snu. Po przyjściu z pracy obowiązkowo musimy wspólnie przejrzeć wskazane przez Zosie książeczki, czasami również odśpiewać co ciekawsze wierszyki. Powiem wam na ucho, że Zosia myśli, iż naciskając odpowiedni rysunek na stronie, książka zaczyna śpiewać:) Śpiewam oczywiście ja, ale to niech zostanie tajemnicą.
Ponieważ książki z czasem się nudzą, zawsze jakaś ich część jest głęboko ukryta a ich ponowne ujawnienie wywołuje u naszego dziecka dziką radość. Prawdziwą kopalnią ciekawych egzemplarzy są sklepu z tanią odzieżą. Można tam znaleźć cudnie wydane i niepowtarzalne książeczki.
Czytamy właściwie wszystko. Tuwim, Brzechwa i Konopnicka to lektury obowiązkowe, serie o Zuzi i Basi również są w naszym posiadaniu. Jednak największym zainteresowaniem cieszą się książki z i o zwierzętach. Autor nieważny, ważni bohaterowie. Polecam książki jako alternatywę do głośnego telewizora i komputerowych bajek. Wspólne czytanie to mądra zabawa i niezapomniane chwile bliskości z dzieckiem.

niedziela, 19 lutego 2012

Parfait, deser doskonały...



Parfait to pomysł na wyjątkowy deser. Internet pęka w szwach od różnorodnych przepisów i instrukcji. W naszym wykonaniu to coś pomiędzy lodami a śmietanowym deserem. Podawany na zimno smakuje wyśmienicie!!!. Idealny na długie zimowe wieczory, które mam nadzieję mają się już ku końcowi.
A robi się to tak:
składniki:
2 gorzkie czekolady
1 słodka śmietanka 30% (około 300ml)
5 płaskich łyżeczek cukru pudru
1 filiżanka kawy espresso
3 łyżeczki płatków migdałowych
1 szczęśliwe dziecko do pomocy...

Śmietanę przed ubiciem najlepiej schłodzić w zamrażalniku przez kilkanaście minut. Śmietanę ubić "na sztywno" z cukrem. Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej. Po ostudzeniu wymieszać z ubitą śmietaną i wcześniej przygotowanym espresso. Całość przełożyć do foremki wyłożonej papierem do pieczenia np: "keksówki", posypać płatkami migdałowymi i schować do zamrażalnika. Najlepiej smakuje po około 6 godzinach. Jeśli zostanie wam na drugi dzień (w co osobiście wątpię bo smakuje wyśmienicie:) to przed kolejnym podaniem najlepiej wyjąć 20 minut wcześniej z zamrażalnika i jeść już lekko roztopione.
Życzę aby smakowało wam tak samo jak Zosi, która wprost nie mogła się oprzeć czekoladowej pokusie.

.



piątek, 17 lutego 2012

Zosia odstawiona, matka uwolniona:)

To już oficjalne, matka przestała karmić piersią. Odstawienie odbyło się łagodnie jakieś 2,5 tygodnia temu. Pacjent ( Zosia) ma się dobrze jak widać na załączonym obrazku. Nie wykazuje oznak niepokoju ani mlecznego głodu. Odwyk był szybki i bezbolesny. Zamiast matki z piersią - ojciec z butelką wody, której dziecię nie chciało. Witajcie przespane noce, witajcie ponownie wieczorne wyjścia!!!
Matka została uwolniona z czego radośnie korzysta, oczywiście w miarę możliwości.
Pozdrowienia dla wszystkich matek, które przygotowują się do mlecznego odwyku. Nie taki diabeł straszny....

poniedziałek, 6 lutego 2012

O tym jak Zosia lalki usypiała

Mimo młodego wieku Zosia już wie, że usypianie, nawet lalki, to bardzo ciężka i żmudna praca. Sytuacja jest jeszcze gorsza jeśli położyć spać trzeba 2 lale, dlatego też od najmłodszych lat Zosia wprawia się w to ciężkie zadanie:)

Ważne aby zadbać o wszystkie rekwizyty, lale powinny mieć wygodny kocyk i ulubioną przytulankę.

Przed snem, lalkę należy mocno przytulić i ucałować

Bardzo ważna jest również pozycja, dobrze aby lale mogły się podczas snu zrelaksować

A potem już tylko drobne poprawki i wreszcie...

czas na zasłużony sen!

wtorek, 31 stycznia 2012

A jednak niania...

Nie było wyjścia, Zosia w ciągu 2 m-cy złapała 2 zapalenie oskrzeli i niestety trzeba ją było zabrać z klubu i na razie trzymać w domu. A jeśli w domu to potrzebna niania, na gwałt potrzebna!!!
Myślę, że poszukiwanie niani to jedna z najbardziej stresujących czynności w życiu. Jak znaleźć kogoś komu zaufamy na tyle aby powierzyć mu najcenniejszą osobę w życiu. Czy pod nasza nieobecność dobrze się nim zajmie, czy poświęci mu uwagę i przytuli kiedy będzie taka potrzeba? Dobra niania to skarb ale jaka ma być. Starsza czy młoda, doświadczona czy z zapałem, spokojna czy energiczna???

Myśląc o tym wszystkim miała ochotę złożyć wniosek o urlop wychowawczy i po prostu zostać z Zosią w domu bo kto jak nie ja zajmie się nią najlepiej. No tak, żarty na bok. O wychowawczym nie ma co marzyć więc trzeba było trzeźwo podejść do tematu.Dałam ogłoszenia na „nianiowe” portale ale przede wszystkim szukałam kogoś poleconego.Wygrało „polecenie”, młodość i energia. Mam nadzieję, że sprawdzi się w działaniu.
Do klubu malucha jeszcze wrócimy, za dwa miesiące jak mała wydobrzeje i nabierze trochę odporności.
Zosia wykorzystuje swój pobyt w domu nabywając nowe, przydatne umiejętności...sami zobaczcie.




Gotowe!!!


czwartek, 26 stycznia 2012

Apetyt dopisuje!

W zdrowie czy w chorobie, Zosia zawsze je chętnie i dużo. Najbardziej smakuje jej mięso, w każdej postaci. Nie pogardzi również poranną i wieczorną kaszą. Zamieszczam tu zdjęcia aby te chwile wilczego apetytu na długo zapamiętać. Gdzieś z tylu głowy mam rodzicielską obawę, że z apetytu po prostu się wyrasta i poniższe obrazki będą dla mnie niedługo, jedynie grą wyobraźni ...Niech przynajmniej dziecko ma miłą pamiątkę:)

Jak to kasza się skończyła?




Przecież na dnie jest jej jeszcze całe mnóstwo!!!Technikę wylizywania, opanowana do perfekcji!

niedziela, 22 stycznia 2012

Akrobata


Edukacja żłobkowa przynosi widoczne rezultaty, oto dowody:




żąglowanie...
podrzucanie...
zakładanie...
zdejmowanie....
Jak nic, przygotowanie na pracy w  cyrku:)

piątek, 6 stycznia 2012

Powrót do dzieciństwa


W czasie świąteczno-sylwestrowych ferii odwiedziliśmy Góry Świętokrzyskie. Wiosenna pogoda i nasza mała Zosia nie sprzyjały jeździe na nartach. Nart zresztą i tak ze sobą nie wzięliśmy bo najzwyczajniej nie zmieściły się do samochody zapchanego turystycznym łóżeczkiem, zabawkami i nocnikiem.
Nart nie było ale za to za namowa znajomych wybraliśmy się do Muzeum Zabawek w Kielcach, które zawiera zbiory zabawek właściwie ze wszystkich epok.
Miejsce naprawdę kultowe zarówno dla tych, którzy PRL dobrze pamiętają jak i dla tych, którzy znają go tylko z opowiadań. Zwiedzając muzeum nie mogłam się powstrzymać o ciągłego wykrzykiwania "Oooo kot z harmonijką w środku!!!", "Oooo Miś Koralgol!!!" albo "Ooo mebelki dla lalek takie jak moje!!!" W muzeum znalazłam właściwie wszystkie pamiętane przez mnie zabawki z dzieciństwa. Zosia też była zadowolona, zwłaszcza, że wiele eksponatów można było dotknąć i nawet oślinić:) Miejsce rewelacyjnie przystosowane dla dzieci. Na koniec zwiedzania maluchy znalazły miejsce do zabawy, gdzie nie zabrakło ponadczasowych klocków LEGO.
Gorąco polecam wizytę w tym muzeum, naprawdę świetna zabawa dla całej rodziny!!!


"Armia"dziadków do orzechów

A tu kącik "zrób to sam"

Tu doczepić, tam dosztukować i miś gotowy!


no, prawie gotowy...



Tu każde dziecko może się poczuć jak Król Maciuś Pierwszy

środa, 4 stycznia 2012

Niekończąca się historia

Przychodzi zdrowa Zosia do Klubu Malucha... a tam jedno kaszlące dziecko. Na drugie dzień Zosia ma już gile w nosie, trzeciego dnia Pani sugeruje, że to Zosia jest chora i należy ją zabrać do domu bo zaraża inne zdrowe dzieci...Matka dziecko zabiera, przez 3 tygodnie leczy je i trzyma w domu po czym znów przyprowadza ZDROWE dziecko do klubu. Tam spotykają jedno kaszlące dziecko i historia zaczyna się powtarzać.
Tym razem matka nie odpuszcza i mówi do Pani, że może należy chore dziecko odesłać do domu bo szkód narobi wśród tych jeszcze zdrowych. Pani tłumaczy, że winni są rodzice, i że one nie mogą odmówić bo rodzice nie mają co zrobić z tym CHORYM dzieckiem.
Pewnie, oni nie mają co z nim zrobić więc do kompletu moje też ma być chore... MASAKRA.
A może by tak nie przyprowadzać chorych dzieci do klubów, żłobków i przedszkoli i zakończyć tą niekończącą się historię.

poniedziałek, 2 stycznia 2012

Nadchodzi...

W czasie świątecznych ferii Zosia nabyła nową umiejętność: CHODZENIE!!! Jeszcze trochę nieporadnie ale za to przed siebie! Matką sukcesu okazały się dłuuuugie hotelowe korytarze, po których dziecię snuło się do woli a upadki amortyzowała miękka wykładzina.
Dziś z nowa umiejętnością poszła do klubu a "ciocie" nie mogły się nadziwić, że ich mała Zosia jest już taka samodzielna.