Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jedzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jedzenie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 lutego 2012

Parfait, deser doskonały...



Parfait to pomysł na wyjątkowy deser. Internet pęka w szwach od różnorodnych przepisów i instrukcji. W naszym wykonaniu to coś pomiędzy lodami a śmietanowym deserem. Podawany na zimno smakuje wyśmienicie!!!. Idealny na długie zimowe wieczory, które mam nadzieję mają się już ku końcowi.
A robi się to tak:
składniki:
2 gorzkie czekolady
1 słodka śmietanka 30% (około 300ml)
5 płaskich łyżeczek cukru pudru
1 filiżanka kawy espresso
3 łyżeczki płatków migdałowych
1 szczęśliwe dziecko do pomocy...

Śmietanę przed ubiciem najlepiej schłodzić w zamrażalniku przez kilkanaście minut. Śmietanę ubić "na sztywno" z cukrem. Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej. Po ostudzeniu wymieszać z ubitą śmietaną i wcześniej przygotowanym espresso. Całość przełożyć do foremki wyłożonej papierem do pieczenia np: "keksówki", posypać płatkami migdałowymi i schować do zamrażalnika. Najlepiej smakuje po około 6 godzinach. Jeśli zostanie wam na drugi dzień (w co osobiście wątpię bo smakuje wyśmienicie:) to przed kolejnym podaniem najlepiej wyjąć 20 minut wcześniej z zamrażalnika i jeść już lekko roztopione.
Życzę aby smakowało wam tak samo jak Zosi, która wprost nie mogła się oprzeć czekoladowej pokusie.

.



niedziela, 2 października 2011

Pigwobranie

Tak, tak, pigwobranie! Kilka lat temu, kiedy pierwszy raz spróbowałem konfitury z pigwy od razu oczarowała mnie ona swoim smakiem, aromatem, kolorem... wszystkim (czego język inżyniera nie potrafi opisać). Pigwy trzeba spróbować, po prostu. Dlatego kiedy tylko zobaczyłem ją na targu nie mogłem przejść obojętnie. 
Wraz z Zosią zabraliśmy się za przygotowanie konfitury z pigwy.
Jak podaje dr Google pigwa ma siedem razy więcej witaminy C od cytryny (dlatego nazywana jest polską cytryną). Pigwy nie należy mylić z pigwowcem (pierwsze do drzewo, a drugie to krzew, różnią się także wielkością owoców).

Obróbka pigwy nie jest łatwa, ale z odpowiednim narzędziem można sobie poradzić. Narzędzie obsługiwał Tata Zosi.
 Przepis na konfiturę jest bardzo prosty- pigwa:cukier, 1:1.

W kilku słoikach zamknęliśmy smak lata - będzie idealny dodatek na jesienne wieczory do herbaty (w wersji dla dorosłych przygotowałem również nalewkę- mam nadzieję, że i jej wystarczy na kilka wieczorów, albo przynajmniej, że doczeka jesieni, ale ciii....).

Wybaczcie, ale nie mogłem się powstrzymać żeby nie dodać zdjęcia Zosi. Pozdrawiamy!

środa, 28 września 2011

Kup pan dynie…



...kup i pyszną zupę zrób!

Z lekkim opóźnieniem ale sezon dyniowy uważam za otwarty. Jesień, oprócz wszystkich swoich "przeciw" ma również swoje dyniowe „za”, za którym ja przepadam! Co tydzień wysyłam męża na polowanie na dynie na pobliskim targu. Przywozi zawsze spory kawał albo całą wielką głowę a ja ją dzielę, kroję, mrożę i mam pyszną zupę na zimę. Do fanów dyni dołączyła w tym roku Zosia, która wprost przepada za dyniową zupą krem z dodatkiem żółtka. Aktywnie zaangażowała się również w wybór i zakup warzywa.

wybór nie był łatwy, zwłaszcza, że w domu okazało się, że po dynie ustawia się kolejka...

ale jak się dobrze zmierzy i równo podzieli

To spokojnie wystarczy dla 5!

Dyniową zupę krem robi się tak:

Składniki:

  • 1 kg dyni
  • 4 duże ziemniaki
  • 1 cebula
  • 2 łyżki oliwy
  • 1 litr bulionu (może być mięsny lub po prostu z kostki rosołowej)
  • sól, pieprz
  • słodki sos chilli

Do głębokiego garnka wlewamy oliwę i dodajemy do niej pokrojoną w kostkę cebulę i ziemniaki. Warzywa dusimy na małym ogniu przez około 15 minut. Dodajemy pokrojoną w kostkę dynie i dusimy jeszcze około 5-10 min. Całość zalewamy bulionem i gotujemy na małym ogniu. Kiedy warzywa są już miękkie blendujemy je do uzyskania jednolitej struktury. Zupę doprawiamy według uznania. Ja dodaję odrobinę słodkiego sosu z chilli, który nie tylko nadaje jej ognisty charakter ale również wspaniale rozgrzewa.Gorąco polecam na zimowe wieczory.

Zosia dostaje swoją delikatną wersje, zamiast sosu chilli – żółtko:)

piątek, 10 czerwca 2011

Zielone spaghetti

Odkąd musiałam radykalnie zmienić moją dietę ze względu na zosiną alergie, cukinia stała się bardzo ważnym elementem w moim codziennym menu. Jem ją na rożne sposoby: smażoną, duszoną, panierowaną, nadziewana mięsem ale prawdziwych hitem stało się ostatnio w naszym domu zielone spaghetti. Jestem wielka miłośniczką makaronu w każdej postaci a ponieważ również pomidory znalazły się na liście rzeczy zakazanych, postanowiłam poszukać alternatywy dla sosu bolońskiego. Wykonanie bardzo proste, smakuje znakomicie. Polecam również tym, którzy na diecie nie są a lubią kuchenne eksperymenty.
Robi się to tak:
Składniki:
3 średnie cukinie
1 cebula
2 ząbki czosnku
oliwa
filet z kurczaka lub mięso mielone lub boczek wędzony
makaron spaghetti
sól, pieprz do smaku


Wykonanie:
Cukinie kroimy w kostkę. Czosnek i pokrojoną w kostkę cebulę dusimy na oliwie, po chwili dodajemy pokrojoną cukinię. Dusimy to pod przykryciem około 15 minut (cukinia powinna być miękka aby łatwo dało się ją zblendować). Całość blendujemy, przyprawiamy do smaku. Fileta z kurczaka kroimy w drobną kostkę, przyprawiamy do smaku i dusimy na patelni.
Do sosu dodajemy uduszonego kurczaka lub boczek, alternatywnie można też dodać wcześniej uduszone mięso mielone.
Przygotowany sos mieszamy z ugotowanym makaronem spaghetti i dokładnie mieszamy. Całość można posypać parmezanem lub dodać odrobinę sera feta.

piątek, 13 maja 2011

Kiedyś Cię znajdę...

Pięć miesięcy macierzyńskiego minęło, nawet nie wiadomo kiedy. Jeszcze tylko zaległy urlop wypoczynkowy i trzeba myśleć o powrocie do pracy. Z tym faktem wiąże się konieczność przestawienia Zosi na mleko modyfikowane. Sytuacje komplikuje jednak fakt, że Zosia nie chce pić z butelki. Każda próba kończy się pluciem, płaczem i poczuciem, że robimy dziecku krzywdę. Na nic wymyślne smoczki, butelki i soczki. Nie chce i już!! W efekcie w domu rośnie góra różnokształtnych smoczków, które ciągle kupuję w nadziei, że to może właśnie ten jedyny, który przekona ją do picia z butelki. Na razie jeszcze takiego nie znalazłam ale się nie poddaję:) Za Reni Jusis powtórzę..."kiedyś cie znajdę, znajdę cię", tylko wtedy Zośka już dawno będzie piła z kubka:)

Gumowa kolekcja

piątek, 22 kwietnia 2011

Łowicka łatwizna

Przygotowanie świąt z małym dzieckiem to nie lada wyzwanie. Ledwie się człowiek za coś weźmie, a już trzeba zostawić co zaczęte i zabawić, nakarmić, przewinąć, przytulić małego człowieka. Wiadomo, że wielkanocne przygotowania to również czas robienia pisanek. Co roku barwiliśmy jajka na bordowo za pomocą cebulowych łupinek, ale w tym roku jakoś się zagapiłam i nie zorganizowałam potrzebnej ilości cebulowych łusek. Na pomoc przyszła mi Biedronka i pomysłowe termiczne koszulki na pisanki. Wykonanie szybkie i proste, wzory na pisankach przepiękne a co ważne barwniki nie przenikają przez skorupkę co niestety często się zdarza podczas barwienia farbkami. Efekty oceńcie sami:)

Korzystając z okazji chcielibyśmy złożyć Wam świąteczne życzenia:
Pogody ducha, zdrowia i radości
oraz wszelkiego dobra
z okazji Świąt Wielkanocnych!!!


wtorek, 29 marca 2011

Pancake-amerykański naleśnik


Oto pomysł na słodki obiad lub pyszny deser w zależności od tego co lubicie. Ochota na amerykańskie naleśniki nachodziła mnie bezustannie od czasu kiedy jako studentka pracowałam w USA w restauracji IHOP czyli
w skrócie w "Naleśnikowym Domu". Tam tez dowiedziałam się, że nasz polski zwykły, płaski naleśnik to "Francuski Naleśnik" a znajomo brzmiący Gofr to "Belgijski Wafel". Miano prawdziwego i jedynego naleśnika maja do amerykanów jedynie ich puchaty, sprężysty, kukurydziany naleśnik czyli Pancake. Wykonanie proste, smak wyborny a co najważniejsze istnieje nieskończenie wiele sposobów spożycia co sprawia, że nie prędko się znudzą. W przepisie uwzględniam również opcję: dla matek karmiących atopową dziecinę:)

Oto przepis:
1 szklanka mąki kukurydzianej (ostatnio zastąpiłam ja kaszką kukurydzianą bo za nic nie mogłam znaleźć mąki kukurydzianej)
1 szklanka mąki pszennej lub orkiszowej
3 jajka (dla karmiących tylko żółtka)
1 szklanka mleka (dla karmiących mleko ryżowe lub owsiane)
2 łyżeczki sody oczyszczonej
4 łyżki brązowego cukru, cynamon
szczypta soli
olej do smażenia
Wszystkie składniki mieszamy razem, ciasto powinno być trochę gęstsze niż to na tradycyjne (francuskie:) naleśniki. Na rozgrzanej patelni formujemy około 5cm placuszki. Smażymy dwustronnie i gotowe!
Najlepiej smakują z domową konfiturą lub z miodem.





wtorek, 8 marca 2011

Matka jest głodna!!!!

Tak, tak wszystko się zgadza. Matka czyli ja ciągle jest głodna. To idź i się najedz powiecie ale to wcale nie takie łatwe. Otwieram lodówkę i jedyne co jest dla mnie dostępne to dżem i szynka. Zosia ma Atopowe Zapalenie Skóry co oznacza, że wszystkie moje kulinarne grzeszki od razu widoczne są na jej twarzy w postaci obfitego rumienia. Żegnajcie serki, jogurciki, żegnajcie ciasteczka(te z masłem) i biszkopciki, żegnajcie cytrusy (nawet banany). O czekoladzie i orzechach nawet nie wspominam bo to się rozumie samo przez się.
Wszystko co dobre zostało mi zabrane. Nawet jeśli czasem przemycę odrobinkę czegoś spoza listy, skorupka na twarzy Zosi zdradza mnie natychmiast a jeszcze przed skorupką zbolały krzyk mojego dziecka.
-"Niech się pani nad sobą nie użala", powiedziała lekarka pokazując mi tym samym jasna stronę problemu. Wszak może pani jeść: buraki, ziemniaki, kurczaki, makaron i szynkę, -"można też, dodała, zrobić sobie pysznego klopsa". Mniam, właśnie
o klopsie marzyłam. Chcę mleka, sera, czekolady
i zupę pomidorową
. Gdybym tylko wiedziała to w czasie ciąży jadła bym bezustannie to wszystko na co teraz mogę tylko popatrzeć.
-"Co Ci kupić do jedzenia?"- to dzwoni maż ze sklepu. - "Wafle ryżowe i makaron już mam i chyba nic więcej tu dla Ciebie nie widzę"...o ironio.
Gdyby nie pewnie blog, którego litościwie podsunęła mi Magda K.tutaj było by po mnie a tak ciasteczka z krupczatki, ciasteczka owsiane, drożdżowy wieniec (oczywiście wszystko bez: masła i mleka)ratują sytuacje. Przepisy z bloga polecam nie tylko mamom na diecie ale wszystkim lubiącym ciekawie zjeść.


Głodna, głodna, głodna...