środa, 9 maja 2012

Dzidzia!!!

W ostatnim czasie słowo najchętniej i najczęściej powtarzane przez Zosię. Kontakt z młodszymi kuzynkami zaowocował wielka miłością do małych dzieci. Jeszcze miesiąc temu widząc jak biorę na ręce, którąś z malutkich bliźniaczek, Zosia reagowało żywo okazywanym niezadowoleniem i nagłą potrzebą znalezienia się na ich miejscu. Tym razem było zupełnie inaczej. Dziecięce łóżeczko stało się najciekawszym miejscem w domu a głaskaniom i całusom nie było końca. 



 Podobno przy trójce, dzieci wychowują się same a co powiecie na taki zestaw?
 Pozwólcie przedstawić sobie: Magda i Katarzyna, we własnej osobie.


Na koniec Zosia sama zapragnęła stać się malutką dziewczynka i do znudzenia kazała się wozić w niemowlęcym wózku:)

poniedziałek, 7 maja 2012

LODY...!

Przysmak do tej pory Zosi nie znany w jednej chwili stał się dziecięcym obiektem pożądania. Już sam ich widok buzi w Zosi dzikie żądze a kiedy lód jest jeden a dziewczynki dwie, naprawdę trzeba się nagłowić, aby zagarnąć dla siebie jak najwięcej.


 W towarzystwie smakuje lepiej.

 Jest tylko jeden i co my teraz zrobimy???
 Już wiem, to było tak. Sroczka kaszkę ważyła, Zosie małą karmiła:)

Ej daj potrzymać!
 Tak jak myślałam, zimny jak lód.

A Ty jakie masz? też zimne?

niedziela, 6 maja 2012

Na deptaku w Ciechocinku....

Majowy weekend wciągnął nas niczym czarna dziura. Pochłonięta pakowaniem i organizowaniem całej  weekendowej logistyki, popełniłam blogowy grzech zaniedbania - przestałam pisać. Ale obiecuje solennie poprawę i w najbliższym czasie postaram się wszystko nadrobić, a że działo się naprawdę dużo możecie liczyć na ciekawe relacje:)
Czas wolny spędziliśmy u dziadków w Kole ciesząc się piękną pogodą  (o dziwo, pierwszy raz od 5 lat nasza majówka była naprawdę piękna) i pławiąc się w słodkim lenistwie skrupulatnie zjadając wszystko co nam pod nos podsunięto, za co bardzo jesteśmy wdzięczni. Dziecię zadowolone z towarzystwa osób starszych i młodszych!!! (o tym w następnym odcinku), bawiło się przednio i za domem bynajmniej nie tęskniło. Plusem długiej nieobecności jest niewątpliwie ponowne mocne uczucie do starych już zabawek, które z perspektywy odległości przybrało na sile.
W międzyczasie odwiedziliśmy Ciechocinek, miejsce przyjazne zarówno starszym jak i młodszym kuracjuszom. Podobno uzdrawiająca moc tężni może zdziałać cuda dla "żłobkowych chorowitków" a pięć dni w Ciechocinku to jak 2 tygodnie nad morzem. No nie wiem co o tym myśleć, tężnie robią naprawdę imponujące wrażenie ale czy potrafią zdziałać cuda??? Ekonomicznie jest to przekonujące:)
 -Przepraszam czy Panowie wiedzą gdzie te tężnie? Szukam, szukam i znaleźć nie mogę???





środa, 11 kwietnia 2012

Starsza kuzynka

Starsza siostra to jest coś! Pomoże, przytuli, doradzi, zawsze można na niej polegać:) Na własne starsze rodzeństwo Zosia nie ma już co liczyć ale od czego jest starsza (odrobinę starsze) kuzynka Ala! Jeszcze przed wyjazdem długo ćwiczyliśmy z Zosią wypowiadanie jej imienia aby podczas czułego powitania nie dać plamy. A L A, ALA, Ala z mocnym akcentem na pierwszą literę. Udało się:) obie dziewczynki nie mogły się sobą nacieszyć, aż miło popatrzeć.


Doradzi


Dopasuje


Pobawi się


Przytuli


Od tej pory wszystko musi być dla dwóch bo....

w świecie Zosi pojawiły się jeszcze dwie nowe kuzynki, dla których Zosia będzie tą starszą:)

czwartek, 5 kwietnia 2012

Szpital domowy

Zosia po dwumiesięcznej przerwie wróciła na chwilę do Klubu Malucha. Powrót był raczej epizodyczny i trwał zaledwie cztery dni za to jego skutki odczuliśmy wszyscy bardzo dosłownie. Zaczęło się tak:
Zosia przyniosła z klubu "uśpioną" jelitówkę, którą po dwóch dnia ukrycia wyszła z całą siłą na jaw, z radością przechodząc również na tatę Zosi. Kiedy już oboje mieli po jelitówce, Zosia dostała zapalenia spojówek i "wirusowego" gardła (dla dociekliwych to takie gardło co jest czerwona ale da radę bez antybiotyku). Gardło dało radę bez, ale za to matka nie dała rady chorując, w tym samym czasie, na zapalenie zatok. Weekend zatem spędziliśmy rodzinnie pokładając się wzajemnie na siebie i licytując komu jest gorzej i które z chorych rodziców powinno zajmować się równie chorym dzieckiem.
Kiedy wydawać by się mogło, że jejmość jelitówką opuszcza nas na stałe okazała się, że ma ją teraz matka i cała zabawa zaczęła się od początku.
Obecnie powoli wracamy do normy bilansując stracone kalorie myślą o świątecznych smakołykach.
Opiekunka z klubu indagowana przeze mnie czy ktoś w żłobku również padł ofiarą rota wirusa przyznała, że owszem ale 2 tygodnie temu więc Zosia musiała złapać ją gdzieś indziej.(!!!)
Do klubu na razie nie wracamy, aż strach pomyśleć co tym razem Zośka przyniosłaby do domu.

sobota, 24 marca 2012

poszła precz, zimo zła!!!

To już oficjalne, zima odeszła na zawsze w siną dal...(marzenia) nie, nie na zawsze ale na dobre kilka miesięcy. Ostatnio widziano ją w Parku Ludowym, w okolicach rzeki Bystrzycy. Świadków wydarzenia było wielu i wszyscy zgodnie potwierdzają, że "zła zima", co jej nikt nie lubi, popłynęła w nieznanym bliżej kierunku. Miejmy tylko nadzieję, że po drodze straci orientacje w terenie i już nigdy nas nie odnajdzie.
Zosia, która przez pierwsze 4 dni w żłobku, (po 2 miesięcznej przerwie) zdążyła już złapać katar i biegunkę, wybrała się również na ceremonię pożegnania marzanny i grupowe poszukiwanie pierwszych śladów wiosny.



Nie tonie...znaczy CZAROWNICA!!!

Na tropach wiosny....

.
Mówcie co chcecie ale i tak najpiękniejszą wiosnę mamy na naszym balkonie

środa, 21 marca 2012

Wiosenne porządki

Powiew ciepłego wiatru i pierwsze, prawdziwe słoneczne promienie, wygoniły nas na balkon.
A tam... o zgrozo, zimowa sodoma i gomora. Zosia postanowiła wziąć się szybko do pracy i pokazać "Pani zimie", że jej czas definitywnie dobiegł końca. Wyposażona w sprzęt ochrony osobistej (patrz kalosze i okulary) oraz sprzęt sprzątający, nie pozostawiła po zimie nawet ślady. Wiosno a teraz twoja kolej, niecierpliwie czekamy!!!





A po ciężkiej pracy należy się chwila relaksu, najlepiej z czymś do jedzenia w zasięgu ręki:)

niedziela, 11 marca 2012

Stacja edukacja...

„W co się bawić, w co się bawić..”  Żłobkowe wakacje dają nam już nieźle we znaki. Od prawie 2 miesięcy Zosia siedzi w domu i nie tylko zna na pamięć wszystkie swoje książeczki, ale również nie zwraca już zupełnie uwagi na stosy otaczających ją zabawek. W poszukiwaniu nowych bodźców i wrażeń, udaliśmy się na dziecięce targi edukacyjne. Byliśmy ciekawi jakie zajęcia dodatkowe, organizowane są dla takich maluszków jak nasza Zośka. Dopiero wizyta w takim miejscu uświadomiła mi , że wczesna lub bardzo wczesna edukacja, to po prostu dobry biznes, na którym niektórzy naprawdę potrafią dobrze zarobić zwłaszcza, że wszystko co wiąże się z małymi dziećmi od razu kosztuje 20-30% więcej.
Z zatem czego można uczyć 14 m-czne dziecko?:
  •  języka angielskiego
  • gry na instrumentach
  • rytmiki
  • pływania
  • gry w piłkę nożną, czyli socatots (lol!!!)
To właśnie to ostatnia propozycja najbardziej nas zainteresowała i skusiliśmy się na zajęcia pokazowe.Podczas treningów wymagane jest AKTYWNE uczestnictwo jednego z rodziców więc można powiedzieć, że korzyść jest obopólna  Zajęcia przeznaczone dla dzieci 6m-cy do 6 lat, oczywiście z podziałem na grupy wiekowe. Na Zosiowym etapie polegają głównie na poznawaniu anatomii stopy, utrzymywaniu równowagi, kopaniu miękkiej piłki i obieganiu kręgli, ale kto wie czy w przyszłości właśnie to nie będzie zaczątkiem sportowej kariery naszego dziecka… Kto wie, kto wie. Zresztą sami zobaczcie, widać, że dziewczyna ma talent!!!
Zajęcia jak zajęcia, najważniejsze, że dziecię zmęczone bieganiem, usnęło snem niedźwiedzim na równe 2 godziny!!!


 Czy ten slalom miał być Z kręglem czy wokół kręgla???


 Trenujcie, trenujcie chłopaki, w przyszłym roku zagramy razem...
Zasłużony odpoczynek