czwartek, 7 lutego 2013
środa, 23 stycznia 2013
"Jestem muzykantem...
... konszabelantem"...- Pamiętacie to z przedszkola? Ja właśnie sobie przypomniałam w ostatnią niedziele podczas przedstawienia "Mała muzyka"
w lubelskim Teatrze Starym. Spotkania maluchów z muzyką mają
przybliżyć im dźwięki instrumentów i pokazać, że muzyka jest we
wszystkim co nas otacza: folia, puszka z grochem i wiele innych. Zosia,
mimo naszych obaw, wytrzymała w teatrze całą godzinę a muzyczne skutki
przedstawienia odczuwamy wszyscy do dziś. W ruch poszły zapomniane
instrumenty, które dostała na pierwsze urodziny. Nawet moja zakurzona gitara,
stająca od lat w kącie, nie uszła niezauważona. Została oficjalnie
odkurzona i użyta przez naszego "konszabelanta". A swoją drogą czy ktoś
wie co znaczy konszabelant? Chętnie się dowiem bo Wikipedia milczy:)
wtorek, 22 stycznia 2013
Współczesna zima
Za moich czasów zima wyglądała trochę inaczej.
Bałwany były większe od dzieci...
A na sankach jeździły dzieci a nie chińskie lalki ( z całym szacunkiem dla Chin)
Bałwany były większe od dzieci...
A na sankach jeździły dzieci a nie chińskie lalki ( z całym szacunkiem dla Chin)
środa, 16 stycznia 2013
Złowroga cisza
Jeśli jesteście lub byliście rodzicami ruchliwego 2 latka to na pewno tak jak ja doceniacie nieliczne chwile spokoju i ciszy. Człowiek wtedy myśli sobie "moje dziecko jest już coraz większe, potrafi samo zająć się zabawą" i marzy skrycie "niedługo tak wyrośnie, że będzie samo zostawać w domu kiedy ja w tym czasie..."- no bez przesady oczywiście ale sami przyznacie, że różne myśli człowieka dopadają. Wracając jednak to tematu i rzeczywistość bo życie szybko zweryfikowało moją rozbujaną wyobraźnie. Chwile ciszy to tylko cisza przed burzą bo to właśnie w tej ciszy powstają "małe domowe zbrodnie". Rozsypany puder na podłodze, farba na krześle, cały krem na buzi lub wyssana pasta do zębów to tylko niektóre z repertuaru Zosi. Z obawą czekam...mam nadzieję, że nie na więcej:)
Już wolę jak biega i krzyczy, wtedy przynajmniej nie trzeba sprzątać a na pewno nie tyle...
Już wolę jak biega i krzyczy, wtedy przynajmniej nie trzeba sprzątać a na pewno nie tyle...
sobota, 12 stycznia 2013
Niezbędnik...
Od jakiegoś czasu nasze dziecko można spotkać w towarzystwie dużej papierowej torby. Ciągle coś do niej wkłada, coś z niej wyjmuje, ogląda. Na pytanie "Zosiu co masz w torbie?" zamyśla się i milczy. Jednak pewnego dnia pokazała mi wszystkie swoje skarby... Każdą rzecz wyjmowała pojedynczo i ze szczególna starannością układała na dywanie. Jak się łatwo domyśleć zajęło jej to sporo czasu...

wtorek, 1 stycznia 2013
Bal
Od jakiegoś czasu nasza córka ma totalny "ubraniowstręt". Każda próba nałożenia odzienia zaczyna się od długich negocjacji, przechodzi w groźby a kończy się na nerwach obu stron. Metoda "ograniczonego wyboru" również zawodzi. Zosia na pytanie czy zakłada bluzkę niebieską czy różową odpowiada "niebieską nie i różową też nie!" i bądź tu rodzicu mądry. Mądry i cierpliwy bo na dworze zimno a zdarza się, że negocjacje dotyczą również koloru majtek, ilości zapiętych guzików czy faktury skarpetek.
Tym razem miało być jednak inaczej. W końcu bal to bal a wiadomo, że tam wyglądać trzeba. Suknia i białe rajstopy to podstawa, resztę da się załatwić urokiem osobistym. Jednak tuz przed wyjściem dziecię długo nie mogło się zdecydować, który styl pasuje jej najbardziej. O suknie niestety nie było nawet mowy ale niewątpliwie do wszystkiego pasowała fioletowa pomadka:).
Gotowe! Promienna i wesoła, lekko filetowa sylwestrowa Zosia.
Korzystając z okazji składam Wam wszystkim najlepsze noworoczne życzenia. Dużo uśmiechu, szczęścia i wytrwałości w realizacji planów i marzeń. AAA i oczywiście bądźcie z nami!
czwartek, 20 grudnia 2012
Drugie urodziny

Drugie urodziny Zosi zapoczątkowało pojawienie się w naszej lodówce kogoś zupełnie nowego. Niby miły i niegroźny ale zrobił nam niezłe zamieszanie wśród słoików i sałatek. Nowego wykonał Tata Zosi, własnoręcznie, nękany przez Mamę, która zobaczywszy go na tym blogu nie mogła o nim zapomnieć. Udał się znakomicie:) i niezmiennie wywoływał wielkie "ooooo" u wszystkich zaproszonych dzieci. Kolejne 2-gie urodziny już wkrótce.
Korzystając z okazji..
Zosiu Samosiu, rośnij nam zdrowa, mądra i szczęśliwa!!!!

wtorek, 27 listopada 2012
Kobieta zmianną jest..
Jeszcze niedawno Zosia dałaby się pokroić za kolej w każdej postaci a dziś interesują ją już tylko samoloty i helikoptery. "Co Ci narysować?"- Samolot! "Co Zosiu rysujesz?" Samolot! Czasem zdarza się też helikopter i to koniecznie ze śmigłem małym i dużym, dlatego też wcale nie zdziwiło mnie kiedy pewnego dnia, pewna Pani zapytała Zosię...
-"Dziewczynko co Ci namalować na policzku? Motylka a może kwiatuszka"?- dopytuje Pani.
-"Helikopter"- odpowiada twardo Zosia i nastawia policzek do malowania.
- "a na drugim policzku?"- pyta ta sama Pani już mniej ochoczo.
- "Śrubkę"- odpowiada Zosia.
Całe szczecie, że już 1 grudnia otwieraja lotnisko w Lublinie.Na pewno będziemy tam częstymi gośćmi.
-"Dziewczynko co Ci namalować na policzku? Motylka a może kwiatuszka"?- dopytuje Pani.
-"Helikopter"- odpowiada twardo Zosia i nastawia policzek do malowania.
- "a na drugim policzku?"- pyta ta sama Pani już mniej ochoczo.
- "Śrubkę"- odpowiada Zosia.
Całe szczecie, że już 1 grudnia otwieraja lotnisko w Lublinie.Na pewno będziemy tam częstymi gośćmi.
środa, 21 listopada 2012
Artystyczne pasje rodziców
Paradoksalnie bycie rodzicem pozwala na chwile znów stać się dzieckiem. Kto by nie chciał pod pozorem kreatywnej
zabawy z maluchem wytaplać się kolorową farbą, zrobić wycinanki z
papieru czy może ulepić małe zwierzątka z ciastoliny...my chcemy!!!

słonik mamusi
i okulary dla zosi
w wersji z tuningiem
poniedziałek, 19 listopada 2012
Wy nie wiecie a Zosia wie...
jak rozmawiać trzeba z psem! Wie też jak nakarmić, przytulić i bezpiecznie pogłaskać psa. Ba, potrafi nawet zrobić pozycje "jeżyka" na wypadek gdyby ów pies nagle się zdenerwował. Wszystko dzięki warsztatom z dogoterapii, na które w ostatni weekend tata zabrał Zosię. Dzięki Anice i Vanilii Zosia poczuła ogromną sympatię dla czworonogów i dlatego od tej pory wyśpiewuje całymi dniami pewna psią piosenkę z "Akademii Pana Kleksa"
Psy były urocze, Zosia zachwycona, czegoż chcieć więcej:)
Prezentacja bezpiecznego jeżyka
temu dała na łyżeczkę...
Psy były urocze, Zosia zachwycona, czegoż chcieć więcej:)
Prezentacja bezpiecznego jeżyka
temu dała na łyżeczkę...
wtorek, 13 listopada 2012
Za mundurem panny sznurem...
Panny były dwie, obie gotowe czekać, nawet do rana na obiecaną defiladę i konie. Konie niestety nie dojechały ale na szczęście wojsko polskie pojawiło się w komplecie...
idą...
na szczęście za rok kolejny 11 listopada.
czwartek, 1 listopada 2012
Imprezowy amok
Nadszedł już czas kiedy zaproszenie na urodziny koleżanki, Zosia
traktuje bardzo poważnie. Udział w imprezie poprzedziło kilka tygodni
solidnej nauki "sto lat", zresztą bardzo praktyczne bo sprawdza się we
wszystkich rozmowach telefonicznych z babcią. Potem były opowieści, że
będzie tort i świeczki i oczywiście dobra zabawa w "fiku miku", "hokus
pokus" czy jakoś tak. Solenizantka oraz inni goście, Zosi w zabawie
zupełnie nie przeszkadzali. Zresztą sami zobaczcie, bawiła się
świetnie choć jak zwykle solo..
Przy okazji serdecznie dziękujemy za zaproszenie:) i jeszcze raz życzymy Asiuli sto lat!
Subskrybuj:
Posty (Atom)


































