
Dziecięce książki zagościły w naszym domu wraz z pojawieniem się Zosi. Czytaliśmy jej od kiedy skończyła 1 tydzień. Książki o jedyna rzecz, na którą bez oporów wydajemy pieniądze bez obawy, że jak większość chińskich, plastikowych zabawek, zostaną odstawione w kąt po 5 minutach użytkowania. Zosia książki uwielbia!!!. To jedyna rzecz, która potrafi zatrzymać ją na dłuższą chwilę w dziecięcym biegu.
Wspólne czytanie stało się naszym rytuałem tak jak codzienna kąpiel czy przygotowania do snu. Po przyjściu z pracy obowiązkowo musimy wspólnie przejrzeć wskazane przez Zosie książeczki, czasami również odśpiewać co ciekawsze wierszyki. Powiem wam na ucho, że Zosia myśli, iż naciskając odpowiedni rysunek na stronie, książka zaczyna śpiewać:) Śpiewam oczywiście ja, ale to niech zostanie tajemnicą.
Ponieważ książki z czasem się nudzą, zawsze jakaś ich część jest głęboko ukryta a ich ponowne ujawnienie wywołuje u naszego dziecka dziką radość. Prawdziwą kopalnią ciekawych egzemplarzy są sklepu z tanią odzieżą. Można tam znaleźć cudnie wydane i niepowtarzalne książeczki.
Czytamy właściwie wszystko. Tuwim, Brzechwa i Konopnicka to lektury obowiązkowe, serie o Zuzi i Basi również są w naszym posiadaniu. Jednak największym zainteresowaniem cieszą się książki z i o zwierzętach. Autor nieważny, ważni bohaterowie. Polecam książki jako alternatywę do głośnego telewizora i komputerowych bajek. Wspólne czytanie to mądra zabawa i niezapomniane chwile bliskości z dzieckiem.


