wtorek, 23 października 2012

Zreperować

...to ostatnio ulubione słowo naszej córeczki. Zreperować można wszystko: samochód mamy, potłuczoną filiżankę czy rozsypane koraliki. Wiadomo, że najlepiej REPERUJE tata ale jeśli chodzi o osobisty samochód, Zosia postanowiła sama sprawdzić co z nim nie tak...

Sprawa wyglądała naprawdę poważnie. Wymagała pełnego zaangażowania

 i odpowiedniego sprzętu...

Na szczęście wszystko skończyło się dobrze i już dziś samochód był zupełnie sprawny:)

wtorek, 16 października 2012

Kolej na...kolej

Odkąd Zosia nauczyła się samodzielnie śpiewać piosenkę "Jedzie pociąg z daleka..." jej nową pasją stała się kolej, Rozmiar i wiek wagoników nie jest ważny, kolej to kolej. Podążając za pasją naszego dziecko z zapałem pomagamy jej rozwijać nowe zainteresowania a niech tam. Kto wie co będzie za kilka lat, może  w przyszłości kolej stanie się kołem napędowym polskiego transportu.... A tymczasem odwiedziliśmy kolejowy skansen w Chabówce. Mieliśmy naprawdę dużo szczęścia bo trafiliśmy w sam środek gorących przygotowań do rozruchu starego parowozu.



 bileciki poproszę!
atrapa, nie atrapa, ważne, że lokomotywa

poniedziałek, 8 października 2012

Jedźcie do Rabki...

Ja właśnie wróciłam i jestem zachwycona! Jeśli macie małe dzieci, lubicie ciszę i spokój, podobają wam się piękne parki z dala od ulicy a wasze dzieci lubią bawić się na bezpiecznych placach zabaw...to miejsce jest idealne. Nie wspomniałam jeszcze o uzdrawiającej mocy klimatu i tężni solankowej ale to taki mało znaczący szczegół. Miasto jest rewelacyjnie przystosowane do małych turystów. W niemal każdym lokalu można znaleźć kącik dla dzieci z zabawkami i kredkami. Nawet poza sezonem działa tu teatr lalki i aktora a w kawiarniach można zamówić zdrowe ciasteczka owsiane i ciepłe mleko....Nie bez przyczyny symbolem Rabki jest uśmiechnięta dziecięca twarz i słońce. pogoda była piękna a twarze same się uśmiechały.
My przez tydzień naprawdę dobrze odpoczęliśmy i już myślę o tym, żeby jeszcze tam pojechać.
 Oswojone wiewiórki dosłownie jadły nam z ręki



 Pozdrawiamy:)
 A w Gorcach, pusto już było...

piątek, 28 września 2012

Postrzyżyny

Zosia rośnie a wraz z nią rosną również zosine włosy. Do tej pory nasze dziecko skutecznie utrudniało jakikolwiek kontakt swoich włosów z nożyczkami. Jedynie raz pod osłoną nocy udało mi się obciąć jej grzywkę -  o efektach estetycznych lepiej nie wspominać....
Nadszedł jednak czas aby po raz pierwszy odwiedzić salon fryzjerski. Przygotowania do tego poprzedziła wnikliwa lektura książeczki "Zuzia idzie do fryzjera"  z dokładnym omówieniem wszystkich detali i szczegółów rytuału postrzyżyn:)
W oryginale obrządek różnił się odrobinę od tego książkowego (narzutka nie była w gwiazdki i dlatego Zosia nie pozwoliła jej sobie nałożyć a fotelik nie obracał się dookoła dlatego też postanowiła usiąść na maminych kolanach) ale całość wypadła naprawdę dobrze. Z całej wizyty Zosia zapamiętała dwa najważniejsze elementy CIACH CIACH I SZU SZU (suszarka). Teraz wygląda naprawdę dobrze a obiecane, za grzeczne zachowanie lody, sprawiły, że  z uśmiechem opowiada gdzie była:).
























Zasłużona nagroda:)

środa, 19 września 2012

Piknik naukowy

Ten kto mnie zna wie, że lubię marudzić. A to, że koniec lata, a to, że się nie wyspałam a to, że Zosia była marudna więc marudzę i ja a to, że ciągle muszę sprzątać a przede wszystkim to, że w Lublinie nie ma gdzie pójść z prawie dwuletnim dzieckiem a Ci w Warszawie to mają... Mają piękne place zabaw, ciekawe pikniki, dużo różnych teatrów i miejsc gdzie matka z dwulatkiem jest mile widziana aaaa, i że mają piknik naukowy, na który zawsze było dla mnie za daleko. Jakież było moje zdziwienie kiedy w piątkowej gazecie przeczytałam, że w Lublinie również odbędzie się piknik naukowy i to nie po raz pierwszy tylko 9, że wszystkich imprez będzie kilkadziesiąt, że w wydarzeniu udział wezmą prawie wszystkie lubelskie uczelnie a wszystko to jest pod nosem tj w Lublinie, nigdzie jechać nie trzeba i nie ma na co pomarudzić. Wyjścia nie było. Trzeba było jedynie ubrać dziecię w strój odświętny, rodziców w cierpliwość i wyruszyć naprzeciw nauce. Działo się naprawdę dużo, wiele atrakcji i stoisk zrozumiałych dopiero dla dzieci 7+ ale i tak Zosia miała okazję zobaczyć: jak wytwarza się papier, usłyszeć jak strzela armata, zatrąbić klaksonem starego auta a także pobawić się z animatorami z Klanzy. Naprawdę polecam a zainteresowanych zapraszam do udziału bo piknik jeszcze trwa... Nauczka dla mnie, może lepiej przestać marudzić a zacząć po prostu przeglądać lokalne gazety:)



 "klanzowy" wyścig ślimaków


wtorek, 18 września 2012

Apetyt c.d

- "Zosiu ile zjesz parówek, jedną czy dwie?- pyta tata Zosi
Zosia marszczy nos i czoło... -"Dużo"- odpowiada.

środa, 12 września 2012

„Lato lato dam ci róże, lato lato zostań dłużej…”



Nie ma nic piękniejszego niż słoneczne lato a właściwie jest ..późne, słoneczne lato. Co dzień patrzę z obawą w niebie czy to już dziś, czy to już koniec lata??? A lato nas rozpieszcza i nie spieszy się z odejściem. Gdybym mogła wybierać, zamieszkałbym w kraju, w którym lato jest cały rok i nawet przez minute nie zatęskniłabym za zimą bo w lecie: nie trzeba się ciepło ubierać, bo zawsze można wyjść na dwór, bo dziecko lepiej się chowa  jak jest ciepło i wcale nie choruje ( wcale!!!) i wszyscy są dla siebie jacyś milsi…. A zatem skoro lato zebrało tyle pozytywów to może udało by się przegłosować poprawkę w sejmie i ustanowić lata jedyną, legalną porą roku w Polsce. Co Wy na to??? Ja już zaczynam zbierać podpisy!

My z Zosia koniec lata spędzamy na:
 Długich spacerach


 Koncertach muzyki poważnej....
 relaksssss
oraz ćwiczeniu TAI CHI pod lubelską fontanną - polecamy:)



wtorek, 21 sierpnia 2012

Apetyt...

- "Zosiu co będziesz dziś jadł na śniadanie? Kaszę czy parówkę?" - pyta rano niania
- "Parówkę!" - odpowiada Zosia.
Zosia zjada na śniadanie parówkę (szt 2 ) i patrzy wyczekująco na nianię.
-"A gdzie kasza???- pyta
- "Przecież chciałaś parówkę i już ją zjadłaś."- odpowiada niania
- "Kasza TEŻ!"- precyzuje Zosia po czym dostaję jeszcze miseczkę kaszy i radośnie biegnie do drzwi aby jak najszybciej znaleźć się na spacerze.

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Biebrza z bocianami w tle...

Ale było fajnie...jeszcze się uśmiecham pod nosem na wspomnienie ostatniego tygodnia, który spędziliśmy nad Biebrzą w otoczeniu 6 dorosłych, 5 dzieci i 5 bocianów.
Tygodniowy urlop spędziliśmy na totalnym odludziu, gdzie oprócz dosłownie kilku domów, 13 bocianich gniazd, pięknej rzeki i malutkiego kościółka nie było nic więcej. Było za to wesoło, głośno, smacznie (za sprawą cioci Madzi, która gotowała dla nas wszystkich pyszne rzeczy) i ciekawie bo co dziennie robiliśmy coś innego: a to wyjście do lasu po "dary lasu" a to  ognisko a to kąpiel w rzece czy spływ kajakami. Biebrzański klimat jest też łaskawy dla zdrowia, bo Zosia mimo kilkukrotnej kąpieli w lodowatej Biebrzy nie dostała nawet marnego kataru. Rzeka była dla nas punktem odniesienia, co dzień obserwowaliśmy przypływające pod nasz most tratwy, z których mniej lub bardziej zmarznięci letnicy, opowiadali nam swoje biebrzańskie przygody. Na taki spływ też się kiedyś wybierzemy, jeszcze tylko kilka lat, niech Zosia podrośnie a cała Biebrza będzie nasza:).

Pogoda nas nie rozpieszczała. Kilka dni było brzydko i deszczowo a prawdziwe słońce zaświeciło dopiero w dzień wyjazdu ale i tak staraliśmy się maksymalnie wykorzystać wszystkie otaczające nas zasoby, zresztą dziecięce podejście do pogody jest zupełnie różne od dorosłego, dlatego też Zosią od 7 rano stała w drzwiach gotowa do wyjścia na "PACER".
Kiedy brak cywilizacji dał się już nam we znaki a bardziej brak świeżego pieczywa i nabiału wybraliśmy się do pobliskiego Augustowa, gdzie na najnowszym statku pasażerskim SWOBODA mogliśmy się zbliżyć do Doliny Rospudy.





 ważne, żeby zawsze pozostać w kontakcie, najlepiej z Babcią..
 kałuże
 małe i duże
 makijaż skończony, można ruszać w świat
 Dolina Rospudy w tle

 nasze własne, osobiste, biebrzańskie bociany
 Kalosze poproszę!
 

a w wolnej, wakacyjnej chwili można zorganizować taki np Związek Młodych i Pięknych:)

Ach pięknie było mówię wam, nie ma jak wakacje podlaskim siedlisku w dobrym towarzystwie:)