piątek, 28 czerwca 2013

Przedszkole

Nie uwierzycie, Zosia dostała się do państwowego przedszkola. Ja sama nie wierzyłam bo na żadnej z pięciu list pod literką s jej nie było. Zniechęcona tym faktem zapisałam dziecko do przedszkola prywatnego płacąc oczywiście opłatę wpisową, której chyba nie da się już odzyskać. Zosia znalazła się w końcu na liście pod numerem pierwszym  (nie przyszło mi do głowy aby jej tam szukać). Mniejsza z tym, dostała się i z tego się cieszę a zatem od września zaczynamy nasza przygodę z państwową edukacją:. Byłyśmy już nawet na krótkiej adaptacji podczas, której Zosia upewniła się, że kibelki rzeczywiście są małe i dowiedziała się, że Pani wychowawczynie nazywa się Iza. Za to ja miałam okazję sprawdzić, że przez prawie 30 lat niewiele się w przedszkolu zmieniło...



2 komentarze:

  1. Takich domków za naszych czasów nie było:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. ale skajowe pufu były a jakże:)

    OdpowiedzUsuń