niedziela, 21 kwietnia 2013

Wysoka kultura

Długo wyczekiwana wiosna odwlekała swoje przyjście  w nieskończoność a dziecko w domu dostawało kota w powodu wiadomych tzn odizolowania od świata zewnętrznego. I co tu rodzicu robić w takie dni??? (na szczęście należą już do przeszłości ale bolesne wspomnienia jeszcze tlą się w mojej głowie). Ambitny rodzic dwoił się i troił aby niesfornemu i pełnemu energii dwulatkowi zapewnić rozrywkę na miarę jego potrzeb i nie doprowadzić siebie i reszty domowników do infekcji "kotem". Jednym ze sposobów było dla nas tej zimowej wiosny uczestnictwo, w koncertach muzyki poważnej dla maluchów. Idea piękna i same koncerty też niczego sobie choć Zosia już od wejścia pytała kiedy wychodzimy i czy mam lizaka. Rzeczony lizak ratował sprawę na okres zużycia a potem zaczynała się kolejne pytania i głośno wyrażone niezadowolenie - "Mamusiu ja chcę już iść do domu". Mamusia jednak do domu iść nie chciała  a i do tego zainwestowane, w rozwój muzyczny dziecka, pieniądze chciała wykorzystać w pełni. Po trzech koncertach doszłam do wniosku, że dużo łatwiej wdrażać w wyższą kulturę niemowlaki co to jeszcze własnego zdania nie mają tylko pokornie leżą w swoich fotelikach patrząc  błogo w sufit....

Przed koncertem dzieci mogły własnoręcznie spróbować o co chodzi z tą muzyką
 Muzyka wywoływała u młodych słuchaczy naprawdę przeróżne emocje....od znudzenia do





sobota, 30 marca 2013

Wesołego Alleluja

 ostatnie wskazówki od Babci

Ja poświecę i będzie z głowy!

Wesołych,ciepłych Świąt Wielkanocy!!!!dla Was wszystkich!

poniedziałek, 25 marca 2013

Dwuzawodowiec

To ostatnio modny termin. Najlepiej aby jeden zawód pozwalał nam godnie żyć a ten drugie spełniał nasze pasje i zainteresowania. Zosia już od najmłodszych lat przygotowuje się do przyszłych życiowych wyborów gdyby tak jeszcze aby udało się je połączyć różową sukienką...

zimowo-wiosenna nuda



 Czy ktoś wzywał lekarza???

 specjalizacja CHIRURGIA, ściślej amputacje kończyn




piątek, 15 marca 2013

Trudny wybór...

18 marca zbliża się nieubłaganie a wraz z nim trudna decyzja wielu rodziców, w tym również mnie, gdzie posłać dziecinę do przedszkola. Szanse na miejsce w placówce państwowej są nikłe bo jak czytam pierwszeństwo mają: pięciolatki, dzieci samotnych rodziców, dzieci, które już w danym przedszkolu są, dzieci niepełnosprawnych rodziców oraz dzieci, które w danym przedszkolu mają rodzeństwo. Zosia nie łapie się do żadnej z wymienionych wyżej grup więc nie wiem czy internetowa rejestracja w tym systemie ma sens. Na poddaje się jednak i w piątkowy wieczór, wraz z wujkiem google maps, zaznaczam, które przedszkola są najbliżej naszego domu- jakby to miała zwiększyć szansę na przyjęcie.... Podobno zwizualizowane marzenia nabierają mocy sprawczej a zatem marze, wizualizuję i na wszelki wypadek szukam prywatnego przedszkola...


środa, 13 marca 2013

Z wizytą na ulicy Czereśniowej

Bywamy tam często bez względu na porę roku choć ja najbardziej lubię jesień. Na ulicy Czereśniowej zawsze dzieje się coś ciekawego. A to jest awaria rury, a to papuga uciekła z klatki i wszyscy jej szukają, a to nadciąga burza i trzeba szybko skryć się do wielkiej galerii handlowej gdzie... I znów cała lista:  można kupić ubrania i zabawki oraz lampiony na specjalny festyn lampionów a jak już pójdziecie nad jezioro to tam znów dzieje się cała masa ciekawych rzeczy. Do tego po ulicy ciągle krążą zakonnice. To wszystko bez wychodzenia z domu i zmiany ubrań wierzchnich bo ulica Czereśniowa jest w czterech pięknych książkach, Rotraut Susanne Berner, które stały się ostatnio naszym domowym produktem pierwszej potrzeby. Wnikliwa analiza obrazków pozwoliła nam przetrwać długie zimowe wieczory a mnogość szczegółów sprawia, że codziennie odnajdujemy nowe rzeczy i nowe postaci. Szkoda, że w naturze występują jedynie cztery pory roku bo gdyby było ich więcej można by liczyć na...przedwiośnie na Czereśniowej albo babie lato....Ach marzenia...


 Czereśniowa w wersji zimowej...

W wolnej chwili Zosia chwyta również za bardziej dorosłe gatunki literackie

środa, 6 marca 2013

Spacer

-"Tatusiu idziemy na dłuuuuugi spacer"- prosi dziecko na widok ojca wracającego z pracy.
-"Gdzie chcesz iść Zosiu?"- pyta głodny ojciec, który tylko marzy o chwili odpoczynku.
-"Na lotnisko!"- odpowiada dziecię i już ubiera buciki w przedpokoju.
Po pół godziny od wyjścia dwójki z domu, dostaję zdjęcie Zosi, która z zainteresowaniem rozgląda się po nowym podlubelskim terminalu. Po powrocie z wycieczki dziecko obwieszcza mi. "Mamo, mamo byłam w Londynie!"
Oj tatusiu, tatusiu, uważaj bo następnym razem może poprosić o spacer na Marsa...


Wszystko super tylko gdzie te samoloty???gdzie ci pasażerowie???

sobota, 23 lutego 2013

Pasja tworzenia

Farby stały się u nas ostatnio rzeczą pierwszej potrzeby. Zosia z precyzją wyciska je na paletę, starannie dobiera pędzle i strój do pracy. Jak tak dalej pójdzie to nie wyrobię finansowo na plastyczny asortyment a gdyby tak zrobić wystawę i sprzedać...:)

 
Ból tworzenia


 Radość tworzenia



poniedziałek, 18 lutego 2013

Braciszek

-"Zosiu, jak będzie nazywał się Twój braciszek?"- to hipotetyczne pytanie powtarzane jest często przez dziadków, ciocie, znajomych. Zosina odpowiedź jednak zadziwia. Już się przyzwyczaiłam do tego, że kolejne dziecko mam nazwać nie Jaś, nie Staś tylko po prostu- Leroy Merlin ale dziś na to samo pytanie padła inna odpowiedź.
-"Galeria Olimp będzie się nazywał!"- mówi twardo dziecko.
...daje do myślenia. Braciszka na razie nie ma ale strach pomyśleć jak naprawdę będziemy musieli na niego mówić. "Misiowa" Nadzieja się nie umywa:)

niedziela, 17 lutego 2013

Lego rzepka

Od jakiegoś czasu z dużym upodobaniem ustawiamy z Zosią ciągi osobowo- zwierzęce inscenizujące "Tuwimowską rzepkę. Za każdym razem udaje na się coraz lepiej dopasować posiadany inwentarz do treści wiersza. Tym razem wyszło naprawdę niezłe. W roli rzepki-pomidor, w roli bociana- świnka, w roli żaby- krowa. Poszukiwania jednak trwają i nie tracimy nadziei, że następnym razem ciąg będzie kompletny:)

ahah zapomniała, w roli wnuczka- Hello Kitti ale to na specjalną prośbę Zosi.

sobota, 16 lutego 2013

Podejrzane w szatni

Zosia, jak każda młoda dama, z dużą powaga podchodzi do kwestii wyglądu. Sama dobiera ubrania i dodatki a już kwestia pielęgnacji włosów jest sprawą priorytetową.Sama je myje, czesze, układa a przede wszystkim suszy.





środa, 23 stycznia 2013

"Jestem muzykantem...

... konszabelantem"...- Pamiętacie to z przedszkola? Ja właśnie sobie przypomniałam w ostatnią niedziele podczas przedstawienia "Mała muzyka" w lubelskim  Teatrze Starym. Spotkania maluchów z muzyką mają przybliżyć im dźwięki instrumentów i pokazać, że muzyka jest we wszystkim co nas otacza: folia, puszka z grochem i wiele innych. Zosia, mimo naszych obaw, wytrzymała  w teatrze całą godzinę a muzyczne skutki przedstawienia odczuwamy wszyscy do dziś. W ruch poszły zapomniane instrumenty, które dostała na pierwsze urodziny. Nawet moja zakurzona gitara, stająca od lat w kącie, nie uszła niezauważona. Została oficjalnie odkurzona i użyta przez naszego "konszabelanta". A swoją drogą czy ktoś wie co znaczy konszabelant? Chętnie się dowiem bo Wikipedia milczy:)